Dlaczego w kundalini jodze medytujemy przez 40 dni? | Aga Yoga
3572
post-template-default,single,single-post,postid-3572,single-format-standard,bridge-core-1.0.4,cookies-not-set,qode-listing-1.0.1,qode-social-login-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,footer_responsive_adv,qode-child-theme-ver-12.1.1510928927,qode-theme-ver-18.0.7,qode-theme-bridge,bridge-override,wpb-js-composer js-comp-ver-5.7,vc_responsive
 

Dlaczego w kundalini jodze medytujemy przez 40 dni?

Dlaczego w kundalini jodze medytujemy przez 40 dni?

 

Liczby mają moc, tak jak myśli i słowa. Wierzymy w szczęśliwą 7-kę, a trzynastka na ogół kojarzy się z pechem. Kiedy zaczynamy przygodę z kundalini jogą, to prędzej czy później trafimy na liczbę 40. Mamy 40-dniowe medytacje lub 40-dniowe krije.

Dlaczego 40-dniowe okresy?

Uważa się, że w tym czasie jesteśmy w stanie zmienić jakiś nasz nawyk – sposób, w jaki coś robimy lub o czymś myślimy. Praktykując uczciwie przez ten okres, mamy olbrzymie szanse na duże, zauważalne zmiany. Warunkiem jest regularna, codzienna praktyka i silne postanowienie zmiany.

 

W trakcie takiego 40-dniowego cyklu przeżywamy skrajne stany i emocje. Możemy je podzielić na etapy:

 

  1. Na początku, w pierwszych dniach, rozsadza nas energia i entuzjazm. Jesteśmy pełni nadziei i zapału. Moglibyśmy nie schodzić z maty.    
  2. Wraz z upływem dni, kiedy euforia opada. Pozostaje codzienna praktyka, wymagająca od nas systematyczności, być może też wyrzeczeń. Zaczynamy postrzegać praktykę jako nudną, trudną. Wkrada się zwątpienie i zniechęcenie, bo przecież pilnie pracujemy, a efektów nie ma – pozornie.    
  3. Około 20-go dnia często przychodzi najsilniejszy kryzys. W czasie, kiedy nam wydaje się, że nie zachodzą w nas żadne zmiany, umysł widzi i czuje więcej niż my. On wie, że dzieje się coś „złego” – coś, co daje nam siłę do wychodzenia poza strefę komfortu, czyli tam, gdzie jest niebezpiecznie. Umysł zachowuje się wobec nas jak nadopiekuńczy rodzic i na wszelkie sposoby stara się nas odciągnąć od dalszej praktyki – dla naszego bezpieczeństwa.    
  4. Co z robić z tym kryzysem? Być wdzięcznym, bo to znaczy, że zmiany w nas faktycznie zachodzą. Dostrzeżmy wymówki, które wynajdujemy i zaakceptujmy je, a potem usiądźmy do naszej praktyki. Jeśli umysł zechce walczyć o nas zaciekle i wywoła w nas chorobę, nie ulegajmy – usiądźmy na macie i zróbmy praktykę – krótszą – jednak zróbmy. To będzie nasza walka o nas samych i ugruntowanie zachodzących zmian.    
  5. Pamiętajcie, że ulegnięcie wymówkom podsuwanym przez umysł i odstąpienie od codziennej praktyki choćby na jeden dzień, niweczy Waszą pracę. Cały 40-dniowy proces trzeba zacząć od początku. Dlatego, pamiętając o tym, zadajcie sobie pytanie w chwili zwątpienia – czy warto wytrwać, czy lepiej odpuścić?

 

Co dalej po 40 dniach?

Możemy kontynuować praktykę i przedłużyć ją do 90 dni. Podejmując się zmiany nawyku, uczymy się nowego dla nas sposobu postępowania przez 40 dni. Praktykując kolejnych 50 dni, do 90-ciu, potwierdzamy przed sobą i Wszechświatem, że jest to nasz nowy sposób postępowania, który staje się naszą codziennością. Stopień mistrzowski w życiu z nowym nawykiem osiągamy po 1000-dniowym okresie praktyki. To prawie 3 lata.

Postanówcie, co chcecie zmienić w życiu i wybierzcie odpowiednią dla Was medytację lub kriję i dajcie się porwać na początek 40-stu dniom, które mogą wiele w Was zmienić.

 

Sat Nam

 

No Comments

Post A Comment