Podcast #21: Co się dzieje w domu dusz

Lis 25, 2020 | Podcast

Witajcie w podcaście Akademia Kundalini Jogi z Agą. Na dzisiejszy podcast zaprosiłam specjalnego gościa, Katarzyna Kazimierczak, która opowie, czy podzieli się z nami troszczeczkę swoim doświadczeniem z regresji. Doświadczeniem z połączeniem się ze swoją duszą. Katarzyna bardzo często dzieli się swoim darem. Ma dar, który potrafi połączyć się z sercem w metodzie Dwupunktu. Potrafi pomóc innym osobom poczuć, co się dzieje w ich sercu. Wiem też, że Kasia interesuje się tematem reinkarnacji, czyli możemy powiedzieć – wędrówki dusz.

Podkast znajdziesz także w: 

iTunes: https://apple.co/3oD6wxb

Spotify: https://spoti.fi/387oF0v

Wzmianki:

Jeśli chcesz skontaktować się z Katarzyną, napisz do niej mail: kasia@draco.info.pl

makramy.info.pl
Mail: makramy@draco.info.pl
Dr Michael Newton Wędrówką dusz Przeznaczenie dusz dwa tomy Brzmienie życia Zycie między wcieleniami

Wersja tekstowa podcastu:

Witam Cię Kasia!

Witam wszystkich! Dzień dobry Agnieszko!

Jak to się zaczęło u Ciebie, że zainteresowałaś się tym tematem? Wiem, że dużo na ten temat wiesz. 

Bardzo dużo wiem na ten temat, zainteresowałam się z powodu swojej traumy z dzieciństwa. Chciałam się po prostu dowiedzieć, że moja dusza wybrała sobie takie trudne doświadczenia. Na tamten moment mi się wydawały trudne, bo byłam z nimi sama. Z nikim się nie potrafiłam dzielić, poza najbliższym mężem, z którym mam bardzo dobry kontakt. On jest zawsze takim odbiorcą moich wszystkich przemyśleń, sposobów na życie. Bardzo mnie wspiera w tej drodze. Razem bardzo fajnie funkcjonujemy.

On praktycznie odpowiedzi na te pytania nie znał. Sama na to spoglądałam i mówię „Niemożliwe jest, że moja dusza sama sobie takie dzieciństwo wybrała. To się nie dzieje”. Chciałam to sprawdzić. Zaczęłam od tego, że zapisałam się na warsztaty Art of living. Pojechałam na wyjazd. Tam się nauczyłam jogować. Później nauczyłam się medytować. Tam też w tej fundacji zrobiłam regresing pierwszy. 

Bardzo dużo fajnych wcieleń mi się ukazało, dużo wiadomości. Jak zaczęłam się tym tematem interesować, oczywiście w myśl zasady, że jak uczeń jest gotowy, to natrafia na swojego mistrza. Znalazłam książki Doktora Newtona. Przeczytałam wszystkie pięć książek. Są o regresji. On też w bardzo fajny sposób trafił na ten dom dusz i na informacje co się z nami dzieje na poziomach dusz. Był lekarzem, bo już nie żyje, leczył ludzi przez hipnozę z takich niewyjaśnionych, kiedy nie mogli zdefiniować jakiejś choroby, czy z nałogów, innych skomplikowanych rzeczy. 

Podczas jednej sesji kobieta zaczęła mu opowiadać o domu dusz. On oczywiście odłożył to ad acta, bo to jest niemożliwe, że ktoś ma wgląd do takiej sfery. Po jakichś dwóch, czy trzech latach kolejna osoba mu zaczęła opowiadać o tej strukturze, budowie, o księgach Akaszy, o bibliotece Akaszy, o tych całych klasach, rozwoju, korytarzach, o całej przestrzeni, jak te dusze się rodzą, jak się świetnie dzieje w tym świecie naszych dusz. Nazwał to „Dom dusz”. Również nazwałam to domem dusz, bo to jest dla mnie najbliższe. 

Zaczął się tym interesować. Poświęcił na to 30 lat swojej praktyki. Dzisiaj ma instytuty na całym świecie. Ma bardzo dużo nauczycieli swoich, którzy pokończyli u niego certyfikaty i mogą wprowadzać nas do tego domu dusz. Pomiędzy normalnym regresingiem a tym regresingiem LBL jest taka różnica, że jak nas wprowadza regresor do naszych poprzednich wcieleń, to my oglądamy tylko te wcielenia. A to, co robi Newton i jego uczniowie, to oni nas wprowadzają między tymi wcieleniami, jak łączymy się z drugą częścią naszej duszy. Nigdy cała energia duszy nie schodzi do ciała. Zawsze zostaje w tym domu dusz i tylko ta część schodzi.

Jak się połączymy w tym domu dusz, to właśnie wtedy, jak opuszczamy tę ziemię, ciało swoje tutaj fizyczne, to łączymy się w domu dusz. 

Kasiu, może zacznijmy od tego, bo może są osoby, które pierwszy raz słuchają. Powiedzmy czym jest regresja, zacznijmy od tego.

Regresja to jest wprowadzenie w stan alfa. Nazywają to też „Regresja hipnotyczna”, ale to brzmi jak hipnoza. Hipnozy ludzie się boją. Będąc na regresingach byłam zawsze świadoma tego, gdzie jestem, co się ze mną dzieje, kto mnie prowadzi, jakie zadaje pytania, więc uważam, że to jest stan alfa. Chodzi po prostu o to, żeby umysł zszedł do pola serca, bo tam są odpowiedzi na wszystkie nasze pytania.

Pole serca po prostu łączymy się ze swoim jestestwem, czyli ze swoją duszą. Regresor prowadząc nas, mając swoje techniki, do naszego pola serca i zadaje nam pytania „Gdzie jestem”, „Co widzę”, „Jaka jest data”, „Jaka jest przestrzeń”, „Co ja tam robię”. Wtedy opowiadam to, co czuję lub widzę. 

Na przykład na pierwszym regresingu miałam bardzo klarowne obrazy, tak jakbym film oglądała. Nagle znalazłam się w Egipcie, w domu, miałam wtedy męża i dwójkę dzieci. Mieliśmy jakieś pola, zboże łanów pamiętam, podczas jakichś zamieszek, jak moja rodzina zginęła, to ja leżąc w warszawie na tym łóżeczku, gdzie mi ten regresing robili, czułam ta rozpacz i tragedie tej śmierci w tym wcieleniu Egipskim. To było niesamowite.

Płakałam tak, że kobieta, która wtedy w ten regresing mnie wprowadziła, to mi wycierała uszy, bo mi łzy uszy zalewały. 

Ten regresing to wszystko jest zapisane w naszej duszy. My to bardzo odbieramy. Są ludzie, którzy tylko słyszą, ja widziałam obrazy bardzo wyraźne. Jak na przykład miałam cztery regresingi, to bardzo często jest tak, że pokazywało mi się to samo wcielenie, ale w różnych okresach życia. Jak byłam tym żydowskim chłopcem w poprzednim wcieleniem, raz byłam już dorosłym mężczyzną. Kiedyś ojciec mnie uczył ksiąg księgowych, bo mieliśmy sklep z materiałami na Krakowskim Kazimierzu. Kraków w ogóle i Kazimierz jest mi tak bliski teraz i już wiem czemu. 

To było w jakimś poprzednim wcieleniu.

Tak. Jadąc jako 15-letnia dziewczynka do Zakopanego, wysiadłam sobie z pociągu, połaziłam po Krakowie, natrafiłam na Kazimierz i byłam zachwycona tym Kazimierzem. Ilekroć mogłam, tylekroć na Kazimierz jeździłam gdzieś w pobliżu, w Krakowie szczególnie.

Teraz już rozumiesz dlaczego.

Tak. Albo jestem niebywale zorganizowana. Nie wiem po kim to mam. Mój mąż się nawet śmieje, że jak masz bałagan w biurze, nie wiesz co zrobić z ergonomią pracy, to wpuść Kasię na tydzień, ona Ci tak wszystko poukłada, że będzie jak pod sznureczek. To jest właśnie jedno z moich wcieleń, gdzie mieliśmy wielki dom, to było coś w rodzaju, nie pałac, nie zamek, tylko duży dom, włościanami byliśmy. Zarządzanie tym domem było na mojej głowie. Była służba, parobkowie, dzieci, nauczycielki, guwernantki przyjeżdżały te dzieci uczyć. Ta organizacja jest z tamtego wcielenia.

Dokładnie, na pewno. Teraz ten dom dusz. Czym się różni, jeszcze raz jakbyś mogła powtórzyć od samej stricte regresji, że nie tylko widzimy życie, ale też widzimy skąd ta dusza.

Newton opracował metodę do wejścia w domu dusz. To jest tak, że ostatnie wcielenie, nie musi być tym poprzednim, tylko to, które jest dla nas na to życie najważniejsze, ono się ukazuje. Regresor doprowadza nas do momentu śmierci w tamtym wcieleniu i nasza dusza się uwalnia i idzie do nieba. Idzie do tego domu. Wtedy bardzo często wychodzą do nas przewodnicy. 

Jak umieramy, to przychodzi do nas przewodnik. Mamy zawsze swojego nauczyciela, przewodnika i mistrza. Przewodnik przeprowadza nas przez tę granicę. Jest sytuacja, że jeżeli ktoś nie dokończył sobie tutaj jakichś zadań, albo nie chce tego ziemskiego padołu opuszczać, to przewodnik, mimo że po niego przyjdzie, on nie ma obowiązku z nim przechodzić. Jak dzieci na przykład widzą duszę, duchy, to te dusze autentycznie są na tym miejscu, bo one po prostu nie muszą przejść. Nauczyciel czy przewodnich po nich wychodzi, dyskutuje, robią ruchy, ale zawsze decyzja należy do nas.

Czyli, przepraszam, kimś innym jest przewodnik, nauczyciel i mistrz. Te wszystkie osoby pojawiają się przy śmierci?

Pojawiają się w domu dusz. Przy śmierci pojawia się tylko przewodnik, który przeprowadza Cię przez tę bramę. A na miejscu wita Cię albo bratnia dusza, albo nauczyciel, Zazwyczaj nauczyciel stoi gdzieś z boku i obserwuje. Bardzo często wychodzi bratnia dusza.

Jak jestem z Grzegorzem bratnimi duszami, to się nie zdziwię, jak po śmierci on przyjdzie jako pierwszy mnie przywitać, bo ja z nim inkarnuje już tak długo, wiele razy, że myślę, że przywita mnie w domu dusz.

Trzeba też na to zwrócić uwagę, że to nieważne, czy ta osoba jeszcze żyje. Nam często się wydaje, że jak to możliwe, skoro osoba żyje. Mogłabyś w ogóle Kasiu powiedzieć, czym jest ten dom dusz? Wiem, że część naszej duszy jest w tym domu dusz, a tylko część jest na ziemi. Może opowiesz nam więcej.

Jak byłam na regresingu i pani Iwona Rybke mnie przeprowadzała, to jest jednym pytaniem „A ile procent tej materii duszy, energii duchowej wzięłaś sobie na to wcielenie?”. Usłyszałam liczbę „33” i powiedziałam, że 33. Czyli prawie 70% mojej duszy jest w niebie, ale czuję, że mam wcielenie równoległe. Bardzo możliwe jest, że jak dużo inkarnujesz, to możesz jednocześnie w tym samym czasie być w dwóch różnych miejscach. 

Nie wiem dlaczego, ale Australię bardzo mocno czuję. Czuję, że drugie wcielenie mam w Australii. Nigdy tam nie byłam, ale czuję, że jakbym tam pojechała, to byłby to być mój drugi dom. Żadnego kraju na świecie nie czuję tak, jak Australii. Jest to najprawdopodobniej podszeptem mojej duszy. 

To jest właśnie ta różnica. Nawet jak to równoległe wcielenie jest szansa, że mam, to ono też nie ma tych prawie 70%, tylko też ma 30-40%, bo zawsze w domu dusz zostaje jakiś procent. Także jak stąd odejdę, to połączę się ze sobą i też spotkam się z moim mężem, dziećmi, czy z innymi.

W tym domu dusz są te wszystkie osoby, którymi jesteśmy otoczeni w tym naszym życiu teraz?

Tak. To są bratnie dusze i ten dom dusz jest taki 5,7,9,11 osób, to zależy. Jest to bardzo zróżnicowane. W domu dusz, które nas otaczają i na to wcielenie z innymi bratnimi duszami, czyli krętami tych dusz możemy się umówić, że będą naszym nauczycielem, przyjacielem, przewodnikiem, ale nie muszą być z naszego domu dusz. Mogą być z tego domu dusz, z tej klasy obok. 

Doktor Newton podzielił ten dom dusz na klasy.

Czym jest ten dom dusz?

Nie wiem, czy jestem w stanie tak powiedzieć, jak Doktor Newton. Czytałam te książki parę lat temu. To jest tak, że to jest przestrzeń, w której są takie klasy. Każdy krąg bratnich dusz, jak wraca, to wraca do tej swojej klasy. Te bratnie dusze między sobą się komunikują między tymi klasami, spotykają się na tych korytarzach. Jakby to określić, to by wyglądało jak szkoła. Tam są normalne zajęcia rozwojowe. 

My tam zostaliśmy, to też wynika z czegoś. Te dusze na miejscu nie leżą w koszyczku i nie czekają, aż wrócimy. One też cały czas pracują. Jak wierzyć Doktorowi Newtonowi, a ja mu wierzę, bo te książki przeczytałam z fascynacją po parę razy. Jak pojechałam na regresing do Bremen, bo pani Rybke mieszka w Bremen. Jest polką i po polsku ten regresing mi prowadziła. To wszystko, co tam przeżyłam, mam zaufanie, że tak jest, jak to widziałam i czułam.

Może dlatego, że jestem w tym nurcie wiary, w to, co to wszystko się dla mnie otwiera. Znam osoby, które idą na regresing i nie dostają żadnych informacji. Albo nie mają połączenia ze swoją duszą, albo to nie jest dla nich czas. 

W każdym razie idziemy dalej w tym domu dusz. Rodzimy się na poziomie zerowym. To jest taka piramida. Każda dusza, która się urodzi, przede wszystkim ważna informacja, wszyscy mamy cząstkę boskości w sobie. To jest niezwiązane ten Bóg dla mnie z religią, tylko Bóg jako stwórca, czyli jako ta siła wyższa. Każdy z nas ma za zadanie, czy cel swój dosiąść do ławeczki równoległej z Bogiem, ze Stwórcą. Czyli do tego oświecenia, o którym mówimy na naszej ziemi.

Wszystkie te stopnie na tej piramidzie rozwoju chcemy pokonać szybko, lekko i sprawnie i dojść do tego poziomu, żeby już nie inkarnować. Bo dusza oświecona już nie inkarnuje. 

Tak jak kiedyś Agnieszka wspomniałaś, że taka dusza oświecona, to jeszcze zejdzie raz, żeby zarazić swoją nauką innych osób, zostawić tu swoich uczniów i potem wraca i zasiada po prawicy i lewicy naszego Stwórcy. 

Dokładnie. 

Bardzo ważną informacją jest to, że na to wcielenie, podpisujemy kontrakt pomiędzy naszym nauczycielem, mistrzem, a sobą. To jest zawsze nasz pełen wybór. Nawet jeżeli nauczyciel uważa, że „Weź sobie inne wcielenie, będzie Ci łatwiej, szybciej wzrośniesz”, to i tak wybór zawsze należy do Ciebie. Na przykład będąc w bibliotece Akaszy, miałam takie wyobrażenie, że to jest okrągły spodek, gdzie wokół są ekrany i mogłam sobie przeglądać urywki życia, z tego wcielenia, które chcę wybrać. Miałam do wyboru Danię, Polskę i Afrykę. Jak widać, wybrałam Polskę. 

Powiedz jeszcze, wspomniałaś o bibliotece Akaszy. Czym ona jest?

W bibliotece Akaszy możemy przejrzeć, są zapisane wszystkie nasze poprzednie wcielenia i możemy przejrzeć przyszłość wcielenia i to obecne, na które się decydujemy. Przypuśćmy, miałam być w Danii nauczycielką jogi. Jestem w Polsce żoną Grzegorza, wspólnie prowadzimy biznesy. Ostatnio nie pracuję, ale de facto 35 lat tworzyliśmy wspólną firmę. Mogłam być w Afryce może w lepiance kobietą, która będzie robiła jakieś instrumenty muzyczne. W tej bibliotece mogę to zobaczyć. Tak myślę, ale to moja retrospekcja sprawy, a nie z Newtona przeczytałam, że jeżeli mamy jakieś Deja Vu, że gdzieś jedziemy i widzimy jakąś „Tutaj wychodzę za rogiem i jest kościół, kawiarnia, restauracja, już tu byłam”. 

Myślę, że to może być pamięć komórkowa, że widząc w tych bibliotekach Akaszy te obrazy, po prostu przypominamy sobie „Byłam tu i widziałam to”. Albo też może być, że w poprzednim wcieleniu w tej miejscowości byliśmy. Tak jak ja bardzo odczuwałam ten Kazimierz Żydowski w Krakowie.

Odczuwam bardzo Nowy Jork. Po prostu czuje tam takie połączenie, jak nawet oglądam filmy, to czuję to miejsce, więc tam na pewno jest jakaś cząstka. 

Jak zrobię te warsztaty regresingu, to chętnie Cię przeprowadzę i zobaczymy, czy masz jakieś wcielenie w Nowym Jorku.

Bardzo chętnie. Brałam udział w regresingu dwa razy, ale z mojego doświadczenia zadawałam pytania. Wiem, że czasami tak jest, że zadajemy pytanie, bo konkretnie szłam na regresing z konkretnym pytaniem i wtedy pokazały mi się takie moje życia poprzednie, które odpowiedziały mi na to konkretne pytanie. Nigdy nie brałam udziału w takim właśnie spotkaniu z domem duszy. To jest bardzo interesujące. 

To jest bardzo fajne. Jak przeprowadził mnie pani regresor do tego domu dusz, to nie wyszedł ani nauczyciel, ale to może dlatego, że po prostu nie umierałam, może dlatego. W każdym razie jako pierwsza wyszła moja mama, drugi mój Grzegorz. To było bardzo ciekawe, bo wchodząc na to wcielenie, żeby rozpoznać je, że Krystian jest Twoim partnerem, że poprzedni mąż miał być Twoim mężem, że jakieś inne przyjaciółki będą, ale to bardzo bliskie przyjaciółki, będą z Tobą w zażyłości. Newton nazywa to, że wtykamy sobie takie chorągiewki. Chorągiewki to znaki szczególne. W przypadku moim i Grzegorza tym znakiem szczególnym była obrączka powieszona na łańcuszku. 

Pamiętam jak w tym regresingu Grzegorz dochodzi do mnie, oczywiście jako dusza i macha tym łańcuszkiem z obrączką i mówi do mnie „Nie założyłaś na nasze spotkanie, ale ja Cię i tak znalazłem”. Co jest ciekawe, jak panienka tę obrączkę sobie zrobiłam i na łańcuszku tak dokładnie nosiłam. 

Niesamowite. 

Kasiu, powiedz jeszcze, co się dzieje w tym domu dusz. Dusza decyduje, jakaś część przyjdzie?

Myślę, że tak. To zależy od tego, jak jesteś starą duszą, ile jesteś w stanie na barki udźwignąć. Ona decyduje, w jaką chce wejść przestrzeń. Nie wiem, czy wiecie, że nie tylko Ziemia jest możliwością do inkarnacji. Inkarnowałam na Orionie, w takiej przestrzeni, że nie wiem, jak się nazywa, bo przestała istnieć, dlatego wróciłam do domu dusz. Pamiętam, że byliśmy tam tak długo, jak taka kolonia eterycznych ciał. To nie było ciało takie, jak w tej chwili ludzkie, tylko to było ciało bardziej eteryczne. Ta błogość, spokój i taka nicość była niesamowita. Brak dualizmu. Nie było nocy, dnia, bo nie było słońca i księżyca. Było po prostu cały czas wszystko na tej samej powierzchni. 

W takich przestrzeniach my z poziomu duszy się w ogóle nie rozwijamy. Owszem, jako młoda dusza` możemy tam pojechać, w sensie inkarnować, przenieść się na wakacje, bo nic tam dobrego na nas nie czeka. 

To piekło na Ziemi jest dlatego tym piekłem dla nas, że im więcej przerobimy, tym wyżej inkarnujemy. Także im więcej tych doświadczeń nazbieramy i więcej tych traum przeżyjemy, ale zrobimy coś z nimi. Jeżeli ja bym się tym traumom poddała i bym nic nie robiła, to wracając do domu dusz, by mój nauczyciel rozłożył ręce i powiedział „Kasia, miałaś możliwości, nie skorzystałaś. Jeszcze raz to będziesz przerabiała”. 

W ogóle w domu dusz nie jestem Kasia, tylko mamy swoje imiona. W tej chwili nie pamiętam, bo te imiona są bardzo często niezrozumiałe dla nas. W języku polskim ono nie jest takie łatwe do powiedzenia. To było „Ilyas”, „Ilyasa”. Na poziomach dusz my się telepatycznie wszyscy porozumiewamy. Także jest fajnie, bo nie ma kłamstwa. Wszyscy mamy dostęp do wszystkich myśli.

Co jest bardzo fajną informacją, że tam jest tak niebywała, błoga jedność, miłość, akceptacja, że nawet jak wchodzisz z wcielenia, którym byłaś tutaj, powiedzmy zabijaką, mordercą, handlarzem narkotyków, to i tak tam jesteś przyjmowana z pozycji miłości. Masz swoje osobne miejsce do odosobnienia. Nie łączysz się ze swoim bratnim domem, w sensie ze swoją klasą, tylko masz odosobnienie, ale to jest pod kierunkiem regeneracji z Twojej duszy, zeby ona doszła do tego poziomu, jaki powinien być. 

Schodząc, wszystkie dusze mają plan miłości. Nie ma tak, że jakaś dusza schodzi i w tym wcieleniu będzie Holocauścik Polakom czy Żydom fundować, absolutnie nie. Nawet Hitler, schodząc na to wcielenie był na pewno duszą pełną miłości, ale sytuacja społeczno-polityczna spowodowała, że on wybrał ciemną stronę mocy. Każdy mający wolny wybór, mamy możliwość wybrania ciemnej strony mocy lub jasnej strony mocy. 

Już za życia. Jak on się urodził. Nie Ty, tylko dusza.

Tak, już za życia. Ma możliwość karmienia tego dobrego wilka albo tego złego. On niestety nakarmił tego złego. Swoje frustracje przerzucił i swoje traumy z dzieciństwa przerzucił niestety na to, co zrobił. 

Co się wtedy dzieje z taką duszą jak wraca później, która zrobiła nieszczęście?

Jest do takiego pomieszczenia, do odosobnienia. Te dusze, które opowiadały jak to coś nagrzebały w tym życiu, że jest to dla nich taki prysznic. One są tak oczyszczane, jak stoimy pod prysznicem. Dla nich to jest takie oczyszczanie. To jest na poziomach energii bardzo trudne. Opowiadały te dusze w książce Newtona, że to bardzo trudne doświadczenie dla nich. Czyli to nie jest takie, że jak stoisz pod prysznicem i jest Ci miło, przyjemnie, błogo, bo leci ciepła woda, tylko dla nich to taki hardcore.

Potem są w odosobnieniu tak długo, aż mistrz i nauczyciel nie podejmą decyzji, że ta dusza jest gotowa do kolejnego wcielenia, lub w ogóle do połączenia się ze swoim bratnim domem. 

Jeszcze taka informacja, jak jestem ze swoimi bratnimi duszami, wiem, że Kacper, Kajetan, Grzegorz są moimi bratnimi duszami.

Kacper to Twój syn?

Kacper to syn, Kajetan to drugi syn i Grześ to mąż. Jak wiem, ze z tej całej trójki, z całej nasze czwórki najwięcej w tym wcieleniu przerabiam, bo zdecydowanie najwięcej nad sobą pracuję, to mam szansę się z tego domu wyrwać i iść wyżej. Oni wtedy zostają na tym poziomie. Być może, że oni na to wcieleni wzięli właśnie takie zadania i oni również się rozwijają i pójdą ze mną dalej. Tego nie wiem. 

Rozumiem. Dopiero się dowiesz, jak wrócisz.

Dopiero się dowiem, jak wrócę, tak. Ale na razie mi się nie śpieszy, jeszcze z 30 lat tu chcę pożyć. 

Pięknie, super. 

Kasiu, są momenty, że możemy poczuć się podczas tej regresji, nie wiem jak to nazwać?

Regresja, eternity, tak to się nazywa. 

Teraz opowiedz jeszcze, co się dzieje, jak zrobiłaś tę regresję. Zobaczyłaś swój dom duszy. Twój mąż po Ciebie wyszedł, ta dusza Twojego męża i co się stało?

Co się stało?

Czy spotkałaś też inne dusze? Po co tam wróciłaś?

Tak, wyszedł do mnie Kacper i powiedział mi takie zdanie „Mamo, na to wcielenie umówiliśmy się, że Cię nauczę akceptacji i tolerancji”. Także poszedł po bandzie. Kajo, wyszedł do mnie i mówi tak „Umówiłem się na to wcielenie z Dagmarą, że będę miał dwójkę dzieci, ale już mnie się więcej nie pytaj kiedy”. 

Bo wiesz, ja zostałam babcią raptem trzy lata temu, a już mam prawie 60 lat, to trochę późno. Już miałam w Kaja wieku paroletnie dzieci. Czekałam. Nie powiem, że wisiałam im na plecach, bo nie mam tego w swoim charakterze, ale zapytałam raz po raz niewinnie. Usłyszałam „Już się więcej nie pytaj”. Także Kajo tez czuje połączenie, mimo że Kaj w ogóle się nie rozwija i nie wierzy w te rzeczy, to kompletnie inna bajka. Jak mu zaczęłam opowiadać o domu dusz, to jest ciekawa opowieść, to powiedział, że też czuje z Dagmarą, że są bratnimi duszami, czyli z moją synową.

Faktycznie, bardzo fajnym są małżeństwem, bardzo fajnie wychowują nasze wnuki.

Pięknie. 

Co Ci dała ta regresja, spotkanie z domem dusz? Oprócz tego, że dowiedziałaś się, że taki dom dusz istnieje? Dało Ci to coś?

Dało mi bardzo dużo, bo pierwsza do mnie wyszła moja matka i mnie utuliła, ukochała i przeprosiła. Rozpłakała się, że nie tak to miało być, że jej się wymknęło spod kontroli. To na tamten moment życia było mi bardzo potrzebne i bardzo budujące, bo wtedy łatwiej wybaczasz, łatwiej sobie odpuszczasz w tym wcieleniu. Tak naprawdę chciałam znaleźć odpowiedź „Dlaczego wzięłam sobie takie doświadczenia w tym dzieciństwie?”. No właśnie dlatego, żeby wzrastać, inkarnować, żeby tego doświadczyć. 

O co chodzi w tych doświadczeniach? Ten worek doświadczeń na plecach musi być pełniutki, żeby nic nas w życiu nie zaskoczyło, że jak usiądziesz na tej ławce oświecenia, to po prostu wszystko wiesz. A żeby się czegoś dowiedzieć, trzeba to samemu przeżyć. Nie przeczytasz tego z żadnej książki. Jak nie przeżyjesz sama, to nie masz tego w swoim doświadczeniu. 

Dlatego wzięłam sobie takie, a nie inne doświadczenia, żeby właśnie wzrastać. Najprawdopodobniej było mi to potrzebne. Na pewno było mi to potrzebne, tak wynika z mojej wiedzy.

Dzisiaj jestem też wdzięczna za to, bo gdybym nie została tak potraktowana, a nie inaczej, to bym nie wygenerowała choroby, bo autoagresja to jest ewidentnie choroba wygenerowana przez własny organizm. Jak jesteś dzieckiem odrzuconym, to autentycznie w swoim świecie, jak nie ma Cię być, to sama siebie zabijasz. Autoagresja sama Ciebie zabija. W tym momencie gdyby nie ta choroba to bym nie była w tym miejscu. Ja się zaczęłam rozwijać, dopiero jak się rozchorowałam. 

Według Joe Dispenza to był mój budzik. Joe Dispenza uważa, że każdy ma swój budzik, tylko nie wszyscy się na ten budzik budzą. Niektórzy mają złamaną nogę i się nie obudzą, bo leżą dwa miesiące i mają czas rozkminić swoje życie, coś zmienić, ale noga im się zrasta, wracają do pracy i idą drugi raz w ten sam tryb. 

Po dwóch tygodniach nie wstawania do pionu zmieniłam się, zaczęłam pracować nad sobą. Zaczęłam zmieniać swoje życie. Zrobiłam bardzo dużą ilość warsztatów, w ogóle zmieniłam sama siebie.

Ta dusza prawdopodobnie wybrała takie życie, takich rodziców, taką sytuację, żebyś doszła do takiego momentu, kiedy jesteś na ziemi, upadek i teraz podnosisz się, masz szansę, wykorzystujesz.

Dokładnie tak. Jak Wam się wydaje, że jest żebrak siedzący w Indii na ulicy, to on chciał to wcielenie wybrać. On w poprzednim wcieleniu musiał być złym człowiekiem albo jakimś kryzysem. Dla równowagi doświadczeń musiał być właśnie tym biedakiem. Także ja też dla równowagi właśnie tych doświadczeń byłam tym dzieckiem odrzuconym, bo być może w jakimś wcieleniu byłam niebywale hołubiona. Chociażby w tym poprzednim wcieleniu, że byłam żydowskim chłopcem, to mieliśmy mega fajną rodzinę. 

Miałam trzy siostry, byłam jedynym chłopcem i pamiętam te spotkania przy stole. Rodzina pełna miłości, wsparcia, tym bardziej że czas taki trudny dla żydów w Polsce, bo okres wojenny. Zginęliśmy wszyscy w obozie koncentracyjnym. 

Nie zapomnę jak w tym regresingu widziałam, jak nas wyciągają z tych domów i nas wywożą. Czułam, że się po raz ostatni widze z siostrami. Dwie siostry zdążyły wyemigrować do Australii, a dwie zginęły z matką w tym Oświęcimiu. Wszystko to widziałam w tym regresingu. 

Niesamowite. Powiem Ci też moją historię z mojego regresingu. To był mój drugi regresing. Poszłam z pytaniem wtedy „Czy powinnam kontynuować pracę nauczyciela jogi? Czy w ogóle jest rozwojową pracą, z ludźmi?”. To było już kilkanaście lat temu. Trochę nie wiedziałam, czy to jest mój kierunek, czy nie, dlatego, że jestem po studiach ekonomicznych. Czy nie wrócić, zacząć pracy w żadnej firmie na etacie? 

Wtedy zapytałam się. Ten regresing mi pokazała. W jednym z takich żyć byłam kobietą, to był jakiś kraj Bali, tak mi się zawsze wydaje Bali, bo chce lecieć na Bali. Zresztą mój wyjazd będzie na Bali. W każdym razie tam byłam matką, miałam dzieci, ale w pewnym momencie zaczęłam się uczyć od jednej osoby, która leczy całą wioskę.

Takie szamanki, znachorki.

Szamanki, dokładnie. I ta szamanka mnie szkoliła tak, że w pewnym momencie stałam się sama tą szamanką. Oczywiście po latach. Do czego dążę, że pamiętam ten moment, kiedy umierałam. To było coś tak niesamowitego, bo widziałam, że jestem starszą kobieta, ale bardzo spokojną, piękną w środku. Widze wioskę, ludzi, którzy są z tej mojej wioski i czuję, że mam sekret. Że wiem więcej, niż oni, ale nie mogę im tego przekazać, bo oni nie są gotowi. 

Ten moment, kiedy odchodzę, ocean, woda, a ja wchodzę do nieba, coś mnie ciągnie. To, co Ty mówisz, pamiętam tę energię miłości. To było tak niesamowite, że takiego czegoś nigdy nie przeżyłam na ziemi. Ten moment jak tam przeszłam, tam było takie piękno, błyszczało w perłowym i złotym kolorze. Ta miłość była tak mocna. Pamiętam tylko, że chciałam tam zostać, ale niestety miałam się narodzić na nowo. Trochę pobyłam i następna reinkarnacja. 

Nie będę wchodziła w szczegóły, miałam dwie reinkarnacje, które potwierdziły mi to, że taka jest moja praca, takiej szamanki, że mogę tak powiedzieć. 

Dokładnie.

To jest niesamowite. Mnie to bardzo interesuje. Tak jak Ty mówiłaś, wierzę w to. Zresztą na przykład rozmawiałam z moim synem, teraz ma 14 lat. Jak był malutki to on mi czasem mówił takie rzeczy „Mamo, a tutaj” i wskazywał mi jakieś wiadomości nie wiadomo skąd. Kiedyś pamiętam, że on mi powiedział, że on sobie mnie wybrał. Tez to jest takie jogiczne podejście, że nasza dusza wybiera sobie rodziców. On też pamiętał, że wybrał, że to jest niesamowite.

Dla nas bardzo dużo osób czuje, że to są nierealne rzeczy, bo musi mieć wszystko udowodnione. Jogiczne podejście jest jednak inne. Jak jesteśmy na tych wyższych czakrach, to czujemy, że coś w tym jest.

Dokładnie.

Jeszcze na przykład taka informacja, że te wszystkie doświadczenia, które zbieramy i zostają w tej duszy, później w kolejnych wcieleniach, te informacje z pola duszy możemy ściągać. Na przykład mój Grzegorz w jednym wcieleniu był w wiosce indiańskiej w Radzie Starszych. Rada Starszych to byli ci wiedzący więcej. Do dzisiaj Grzegorz ma takie informacje, że się go pytam, skąd to wie, a on mówi, że nie wie. 

Idziemy do lasu, on jest inżynierem, konstruktorem, stąpa tą wielką nogą po ziemi, a mówi mi coś o gwiazdach, o zieleni, owadach, o drzewach, krzewach. Pytam, skąd to wie, a on, że nie wie. To jest ta wiedza z tych poprzednich wcieleń, która po prostu w tych zakamarkach duszy jest.

Dokładnie. Tam coś w tym wszystkim musi być.

Kasia, myślę, że Ty idziesz w tym kierunku, mam nadzieję, że już niedługo będę mogła sobie zrobić u Ciebie regresję.

Też mam nadzieję, że się odbędą te warsztaty. To jest taka roczna szkoła regresji w warszawie. Już się do niej zapisałam i czekam, kiedy będzie pierwszy zjazd. Ma być w styczniu, także już się szykuję. 

Mnie się wydaje, że Ty to już wiesz jak to robić. Ty to już masz. Czuję, jak mówisz, tylko czasami jeszcze potrzebujemy kilku narzędzi.

Jakieś BHP potrzebuję, przejść taki kurs, żeby chociaż zobaczyć, jakie mam plecochrony i tak dalej, bo przy tej pracy trzeba być ostrożnym. Trzeba wiedzieć, komu można zrobić. Trzeba być asertywnym, że jak ktoś przyjdzie i nie poczujesz z nim flow, żeby mu tego nie zrobić. Myślę, że taki warsztat, jeśli chodzi o taką otoczkę tego wszystkiego, to mi się przyda. Usystematyzuje tę moją wiedzę i podejście.

Jak ja z pozycji duszy się umiem połączyć z drugim człowiekiem, to sądzę, że łatwo go poprowadzę, jeżeli będzie oczywiście gotowy. Jeszcze w tej pomocy dzielenia się tym darem jest tak, że jeżeli ktoś nie chce mnie wpuścić do pola swojego serca, to absolutnie tam nie wejdę. Nawet jeżeli nie mam tego doświadczenia dziesięcioletniego, tylko raptem dwa lata tak pracuję sobie, to miałam takie trzy doświadczenia, że osoby, mimo że wyraziły swoją chęć, były na podświadomym poziomie tak zablokowane, że nie mogłam wejść. 

Zdarzyła się też jedna taka sytuacja na Twoim wyjeździe, a teraz mi się zdarzyła w ostatnim czasie. Miałam dwie sesje z dziewczynami. Ponieważ na tym Twoim wyjeździe energia jogi kundalini tak szybko podniosła wibracje tej dziewczyny, że po paru dniach mogłyśmy popracować, ale tutaj polecam dziewczynom, żeby sobie robiły opukiwania EFT na puszczenie tych blokad. 

Dokładnie albo na otwarcie czakry serca. 

Albo na otwarcie czakry serca. Też odsyłam na Twoją stronę Aga Yoga, żeby sobie czakry serca otwierały.

Fajnie.

Jak widzę, że dziewczyny potrzebują i są chętne. Wierzą w takie rzeczy, to znaczy, że ta joga też jest gdzieś koło nich. Tylko że one jeszcze na nią nie trafiły, to znaczy, że ona nie jest w ich energii. 

Kasiu, dziękuję Ci bardzo. To jest bardzo inspirujące.

Mam nadzieję, że nasi słuchacze też się zmotywowali, zainspirowali tym tematem, bo jest to naprawdę bardzo ciekawe. Teraz poszukam sobie książek Newtona, bo chciałabym też o tym poczytać, także na pewno.

Mogłabyś powiedzieć, czy pamiętasz, jak one się nazywają?

Tak. „Wędrówka dusz”, „Przeznaczenie dusz”, to są dwa tomy. „Brzmienie życia” i „Życie między wcieleniami”. To razem pięć książek. Wszystkie są w PDF-ie dostępne. Mam w MOBI, bo mam Kindle, także też mogę, jak macie ochotę, wysłać na maila, bo to nie ma sensu kupować, jak są dostępne w tej chwili. Nawet wysłałam na naszą grupę i można sobie wygooglować w komputerze „E-book, dr Newton, Wędrówka dusz” i jest nagrany. Szkoda, że tylko jedna część, ale zawsze jest.

Też do przesłuchania. 

Do przesłuchania, tak. Bardzo ciekawie i ładnie lektor czyta. Też jest godna polecenia. 

Potem Kasiu podasz mi dokładnie tytuł i autora, to zalinkuję pod podcastem, że jak osoby, które są zainteresowane, będą sobie mogły znaleźć. 

Dziękuję Ci bardzo.

Dziękuję również.

Dodam Wam kontakt do Kasi, jakbyście chcieli skontaktować się, dlatego, że Kasia ma taki dar wchodzenia w pole serca i dużo rzeczy też mi już podpowiedziała. Jakbyście mieli ochotę, to skontaktujcie się z Kasią. Oprócz tego też nie powiedziałam na początku, zajmujesz się biżuterią z kamieniami szlachetnymi. Powiem Wam, że Kasia dobiera kamienie szlachetne właśnie dokładnie do Twoich potrzeb.

Właśnie tak niewinnie zaczęła się ta praca, że dzisiaj mam sesję i rodzaj terapii z ludźmi. Zaczęłam dobierać najpierw kamienia dla ludzi. Mam już tych kamieni z 500 w ofercie. Wiadomo, że każdy jakiś kamień lubię. To jest zawsze jego kamień. Jeżeli ja Tobie w polu serca wybrałam inny kamień, to nie znaczy, że Twój ulubiony kamień nie jest Twoim kamienie. Jak najbardziej twoja intuicja, Twoja dusza, serce, wie najlepiej, co jest dla Ciebie dobre. Ja wybieram te kamienie na ten moment życia.

Co się zaczęło okazywać? Że słyszę jakieś informacje dla tych ludzi. Jakieś motta życiowe. Z tego zrobiła się naprawdę bardzo ciekawa praca. Słysze takie informacje dla ludzi lub widzę obrazy. Na przykład zadaję pytanie do pola, a widzę, że fala morza odpływa i przypływa. Dla mnie ona nic nie znaczy, bo jak wchodzę w pole serca danej osoby, to jest informacja dla niej. A dla tej osoby, której wchodzę, to po prostu wie. Dziewczyna patrzy na mnie i kiwa głową, że ona już wie, dlaczego wszystko przypływa i odpływa od niej. To jest niesamowite.

Dam Wam kontakt do Kasi. Jak ktoś będzie zainteresowany, Kasia mieszka niedaleko Poznania, w Luboniu. Także możecie się kontaktować internetowo również, prawda?

Tak, na Messengerze mam dziewczyny z Cypru, ze Szwajcarii, z Austrii, Danii.

I z Kopenhagi.

Tak. Także internetowo z całym światem można rozmawiać.

Dziękuję Ci bardzo.

Niech się kontaktują. 

Super, dziękuję Ci bardzo. Dziękuję wszystkim za uwagę. Mam nadzieję, że dotarliście do tego momentu. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, to można zadać w komentarzu, czy mailem. Tak samo, jak powiedziałam wcześniej, wszystkie informacje, na których temat mówiła Kasia, czy jej dane, zalinkuję.

Dziękuję jeszcze raz. 

Sat Nam!

Bądź w kontakcie z Aga Yoga

Zapisz się do newslettera

Pozostań ze mną w kontakcie, zapisz się do mojego newslettera
z inspirującymi artykułami o jodze i jogowym stylu życia.

.