Odcinek 5: Rozpoznaj, że ta druga osoba jest Tobą | Aga Yoga
5074
post-template-default,single,single-post,postid-5074,single-format-standard,bridge-core-1.0.4,cookies-not-set,qode-listing-1.0.1,qode-social-login-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,footer_responsive_adv,qode-child-theme-ver-12.1.1510928927,qode-theme-ver-18.0.7,qode-theme-bridge,bridge-override,wpb-js-composer js-comp-ver-5.7,vc_responsive
 

Odcinek 5: Rozpoznaj, że ta druga osoba jest Tobą

co to jest kundalini joga

Odcinek 5: Rozpoznaj, że ta druga osoba jest Tobą

Cześć, tu Aga!
Witaj w moim podcaście “Akademia jogi z Agą”. Tematem moich podcastów jest jogiczny styl życia i filozofia jogi. W tym odcinku opowiem, jaki stosunek ma joga, joga kundalini, do osób biednych, żebrzących, do osób potrzebujących pomocy. 

Do zastanowienia się nad tym tematem zainspirowała mnie jedna z joginek, praktykujących razem ze mną jogę kundalini. Dziękuję Ci Iwona za to pytanie. Przypomniałaś mi, że sama często o tym myślę, kiedy widzę osoby potrzebujące pomocy. Mieszkam w Kopenhadze, w dzielnicy w której często widuje się takie osoby. Poprzez to obserwuję również reakcje innych przechodniów. 

Przy tej okazji chcę Wam przypomnieć o podcaście na temat Ery Wodnika, bo w nim już ten temat rozpoczęłam. A dzisiejszy odcinek zacznijmy od krótkiego przypomnienia, czym jest 5 Sutr Ery Wodnika.

 

 

Nauczyciel jogi kundalini, Yogi Bhajan, dał uczniom 5 Sutr, które są takimi wskazówkami, jak żyć jogicznie w Erze Wodnika. 

Pierwsza Sutra pasuje doskonale do naszego tematu, ponieważ mówi: Rozpoznaj, że ta druga osoba jest Tobą.

Co to dla nas oznacza? Mamy tu 3 wymiary: ja, ty, wszystko, czyli jedność – Wszechświat, Nieskończoność. I na tym polega cała filozofia jogi. Joga to właśnie zjednoczenie i zespolenie. Joga to rozpoznanie, że nie ma rozgraniczenia na “ja-ty” – wszystko jest jednym i jedno jest wszystkim. Wszyscy pochodzimy z jednego jądra – z Nieskończoności. Praktyka jogi polega na tym, abyśmy to rozpoznali. Ta Sutra mówi, żeby patrząc na drugiego człowieka zobaczyć w nim siebie. Życie w zgodzie z filozofią jogi to zaakceptowanie, że nie różnimy się między sobą. Jak to rozumieć w normalnym życiu?

Ja to rozumiem tak, że widząc osobę – mimo jej odrębnego ciała – po głębokim i dłuższym spojrzeniu w jej oczy, zaczynam widzieć siebie. Często to zauważam, kiedy łapię się na ocenianiu innych. I mówię o tym co jakiś czas dla przypomnienia, że oceniając innych, tak naprawdę oceniamy siebie. To, co denerwuje Cię w drugim człowieku jest tym, czego nie akceptujesz u siebie – coś wypierasz, coś chowasz, negujesz. W psychologii nazywa się to teoria ludzi luster. I o tym właśnie mówi pierwsza Sutra. 

Mieszkam w takiej dzielnicy Kopenhagi, gdzie jest bardzo dużo osób potrzebujących pomocy – bezdomni i uzależnieni. I tak jak na całym świecie reakcje przechodniów są różne. Jeden w swoim rozumieniu współczucia da narkomanowi pieniądze, choć z całą pewnością zostaną przeznaczone na kolejną działkę. Drugi popatrzy z wyższością i pogardą. Trzeci zupełnie zignoruje. Jeszcze inni boją się, dzieci szczególnie albo patrzą z obrzydzeniem. Gdzie w tym wszystkim jestem ja i mój jogiczny stosunek? Widząc taką osobę mówię sobie: tą osobą równie dobrze możesz być ty.

I tak to tłumaczę mojemu synowi, który boi się osób bezdomnych i uzależnionych. Mówię mu, że ta osoba też kiedyś była takim samym dzieckiem jak on czy ja. Ta osoba też miała rodziców i też urodziła się z miłości Wszechświata. Różnica polega na tym, że nie każdy z nas miał identyczne warunki do rozwoju i rozumienia, że Wszechświat go kocha. Czasem jako dzieci doświadczamy mniejszych lub większych traum. Być może takie wydarzenie w życiu tego człowieka spowodowało, że jego życie zeszło na inne tory. Czasem z pozoru błahe zdarzenie wywołuje lawinę kolejnych, które rujnują dalsze życie. Dlatego ja, widząc taką osobę, staram się wysłać jej dobrą energię. Bo przecież wszyscy dążymy do szczęścia, a  szczęście to nic innego jak życie w miłości. I wszyscy mamy do tego prawo. A schodząc na inne tory, taka osoba zaczyna szukać dotarcia do miłości w niedobry dla siebie sposób – poprzez narkotyki, alkohol, leki, prostytucję i w każdym innym uzależnieniu. 

Nie jestem zwolenniczką dawania pieniędzy takim osobom. Dlaczego? Ponieważ mam świadomość, że pójdą one na kupno tego, co tę osobę zabija. Z kolei wiem też, że jak nie dam, to również tej osoby nie uratuję, bo znajdzie się ktoś inny, kto da. Jeśli ktoś żebrzący prosi o “kilka groszy na jedzenie”, to ja wtedy kupuję coś do jedzenia i picia. W supermarkecie, w którym robię zakupy jest cukiernia, a w niej moje ulubione ciastka. Jeśli taka osoba prosi o pieniądze na jedzenie, to wtedy kupuję dla niej również takie ciastko, bo myślę sobie, że jeśli ja mam na nie ochotę, to może ta osoba też i będzie jej miło? Wiem, że na ogół te osoby nie myślą o dobrym ciastku czy kawie, ale mam nadzieję, że dostając akurat to, poczują miłość i coś im powie, że nie musi być tak, jak jest teraz. I choć mam świadomość, że czują się rozczarowane, bo nie dostały pieniędzy na narkotyki czy alkohol, to ufam, że mój przekaz miłości gdzieś do nich podświadomie trafia.

I tak też tłumaczę to mojemu synowi. Mówię mu, że każdemu z nas, w każdym momencie życia może się coś takiego przydarzyć, co zmieni nasz los. 

W Danii i w Skandynawii ogólnie jest bardzo mocno rozbudowany system pomocy społecznej. Wiem więc, że takie osoby mają gdzie zwrócić się o pomoc i dostają pieniądze ze struktur państwowych. Dlatego wiem, że mają pieniądze na podstawowe potrzeby, tylko przeznaczają je na to, co według nich, jest dla nich ważne. I dlatego wiem też, że moje pieniądze im nie pomogą. Mam świadomość, że w innych krajach osoby żebrzące nie mają takiego wsparcia od kraju, a także, że są inne powody żebrania i bezdomności niż uzależnienia. W Stanach gro ludzi bezdomnych to osoby, które nie są uzależnione, a z powodu splotu zdarzeń straciły pracę i dom i znalazły się na bruku. To zawsze są trudne sytuacje, bo z jednej strony mam świadomość, że jednorazowa pomoc nic nie zmieni i potrzebna jest pomoc systemowa lub kogoś, kto da takiej osobie pracę; z drugiej strony nie możemy obarczać się odpowiedzialnością za pomoc każdej potrzebującej osobie, bo jest to niemożliwe. Jako jogini powinniśmy zawsze takim osobom przekazać energię miłości i nigdy nie patrzeć na nich z pogardą i poczuciem bycia lepszym.

Ciekawa jestem, jaki jest Twój stosunek do takich sytuacji? Podziel się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzu pod podcastem. Może rozwiniemy ten temat?

Postanówmy sobie od teraz, właśnie patrząc na inne osoby, że spojrzymy im w oczy (lub po prostu na nie) i pomyślimy: Mogłabym ja być tą osobą. Mogłabym też ja potrzebować pomocy.

Popatrz na tę osobę i pomyśl, że i Ty i ona pochodzicie z tego samego jądra – ze Wszechświata i macie w sobie ten sam pierwiastek. To jest właśnie podejście jogowe. 

W jodze kundalini praktykujemy medytację tzw..białej tantry. Polega to na tym, że siedzimy z drugą osobą na przeciwko i patrzymy sobie głęboko w oczy. Są to dłuższe medytacje (31, 62 minuty) i jest to bardzo mocny czas. Na początku to bardzo trudne, szczególnie jeśli partner jest osobą nieznaną bliżej. Jednak po czasie zaczynasz widzieć w jej oczach swoje życie, cel, marzenia – siebie. Ja takie medytacje traktuję jak terapię. Nieraz w trakcie sesji znalazłam rozwiązania dla moich problemów.

Teraz, na Festiwalu Jogi Kundalini we Francji, też będę praktykować tę medytację, a po powrocie przygotuję o tym materiał.

 

Sat Nam,

No Comments

Post A Comment