Odcinek 13: Dlaczego praktykuję jogę Kundalini | Aga Yoga
6494
post-template-default,single,single-post,postid-6494,single-format-standard,bridge-core-2.1.8,cookies-not-set,qode-social-login-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,footer_responsive_adv,qode-child-theme-ver-12.1.1510928927,qode-theme-ver-20.5.1,qode-theme-bridge,bridge-override,wpb-js-composer js-comp-ver-6.1,vc_responsive
 

Odcinek 13: Dlaczego praktykuję jogę Kundalini

Czy Chrześcijanie mogą praktykować jogę?

Odcinek 13: Dlaczego praktykuję jogę Kundalini

Cześć! Tu Aga!

Witam Cię w podcaście Akademia Kundalini Jogi z Agą. Dzisiejszy podcast poświęcam jodze Kundalini. Ten temat przewija się bardzo często, ale nadal o to pytacie. 

  • Dlaczego akurat joga Kundalini? 
  • Dlaczego ja praktykuję jogę Kundalini?

Podkast znajdziesz na platformach:

Spotify 

iTunes

YouTube

Stitcher

Dzisiejszy podcast poprowadzę w formie odpowiedzi na pytania tak, jakbym zaprosiła gościa, który siedzi sobie ze mną w studio. Ja pytam – on odpowiada. Tylko tym gościem będę ja sama. Odpowiem na Wasze pytania i zacznę od tego, o czym mówiłam już wcześniej. Opowiadałam już o tym w innym podcaście, czyli moja historia z jogą, jak to się stało. Może nie będę mówiła o tym, jak się stało, jak rozpoczęłam praktykę jogi, ale właśnie jak to się stało, że rozpoczęłam praktykę jogi Kundalini.

Kiedy już kilkanaście lat praktykowałam jogę, wtedy była to ashtanga joga, to poczułam taki moment, kiedy brakowało mi czegoś w praktyce jogi ashtangi. Po pierwsze, była dla mnie trochę trudna. Czułam, jakbym zmuszała się do tego często. Wtedy też wychowywałam małe dziecko, musiałam biec z pracy, z zajęć. Tak naprawdę wtedy prowadziłam jeszcze jogę, ale musiałam biec z zajęć właśnie jogi na moją własną praktykę i później odbieranie mojego syna z przedszkola i cały dzień z nim. Poranna praktyka nigdy nie wychodziła. Czułam się często, że na praktyce jogi ashtangi tak jakbym była w wojsku – muszę to zaliczyć, muszę to zrobić.

Pamiętam, że pewnego dnia, pewnego razu po praktyce zapytałam mojej instruktorki ukochanej Susanna Finocchi, którą pozdrawiam. Zapytałam jej: „No i co dalej? To ta praktyka, tak sobie robię, ale ja bym chciała coś więcej. Nie czuję tego w środku”. Ja po prostu nie czułam, co się ze mną dzieje. Nie miałam tego, nie mogłam się ze sobą połączyć. Nie mówię o tym dlatego, że tak się dzieje, kiedy praktykujemy ashtanga jogę. Po prostu ja tak miałam i widocznie był to dla mnie taki moment, kiedy potrzebowałam znaleźć coś innego. Wtedy właśnie wpadłam na jogę Kundalini, ale nie wpadłam na zajęcia, tylko po prostu na jakiś tekst. Gdzieś w internecie przeczytałam o jodze Kundalini. Jeszcze nie przejrzałam dokładnie, czym jest, tylko po prostu spojrzałam na to, przeczytałam krótki fragment i poczułam, że to jest moja praktyka. Pamiętam to, jak dziś, jak dosłownie czułam w moim sercu. Nie wiem, co mnie wtedy tak zainspirowało i dlaczego, ale wiedziałam, że to na pewno muszę spróbować.

Niestety w tym czasie, w Kopenhadze, a wtedy mieszkałam już w Danii, w stolicy, nie było jeszcze jogi Kundalini albo ja po prostu nie wiedziałam o tym i trudno było mi spróbować. Wtedy też nie funkcjonował aż tak dobrze internet, czy kanał YouTube, żeby sobie spróbować spraktykować z kimś innym. Nie było to dla mnie możliwe. Dlatego też wstrzymałam się, z powodu tego, że mój syn był za mały, bym mogła go zostawić i wyjechać sobie gdzieś na wyjazd  jogowy.

Poczekałam następne kilka lat i zdarzyła się taka trochę straszna sytuacja w moim życiu, kiedy potrzebowałam pomocy i tak naprawdę moja joga, którą praktykowałam pomagała, ale nie do końca. Wtedy ktoś podpowiedział mi o jodze Kundalini. Powiedział mi: „Może spróbujesz tę jogę Kundalini? Może Ci pomoże”. Od razu przypomniało mi się to, że tak kiedyś byłam nią zafascynowana, można powiedzieć taka byłam zakochana w tej jodze Kundalini, ale tak tylko platonicznie, bo nawet jej nie poznałam wtedy. W każdym razie spróbowałam i wtedy już właśnie na kanale YouTube.

Słuchajcie – pierwsza praktyka – była to miłość od pierwszego wejrzenia. Ja poczułam to w ciele, w sobie jak na mnie to działa. Ja poczułam się, jakbym była w różowych okularach, jakbym była wniebowzięta. Więc tak się zaczęła moja praktyka jogi Kundalini i tak naprawdę już się nigdy nie skończyła, bo od tego czasu praktykuję ją codziennie.

Czego brakowało mi w ashtandze? Możecie się pytać, dziwić się. Czułam, że to jest praktyka fizyczna, ale nie miałam kontaktu ze sobą. To było dla mnie dziwne. Teraz zastanawiam się, czy to dlatego, że ja coś źle robiłam, bo podejrzewam, że inne osoby, które praktykują jogę ashtangę – na przykład moja jogowa przyjaciółka Monika Balicka, która jest nauczycielką jogi ashtangi, mówi o tym często, że ona czuje ten kontakt, ale ja wtedy tego nie czułam i tego mi brakowało.

Brakowało mi duchowości. Ja, jako dziecko byłam bardzo uduchowiona. Nie wiem, jak to się stało, ale ja często modliłam się do Boga, zwracałam się do Boga, mimo że moja rodzina w ogóle na takie coś nie zwracała uwagi. Wręcz odwrotnie. Natomiast ja czułam, że mam powiązanie z wyższością, z wszechświatem. Właśnie, jak zaczęłam praktykować jogę ashtangę, to brakowało mi tego. Chciałam też tego w tej praktyce.

No i właśnie to znalazłam w jodze Kundalini od pierwszego momentu, kiedy tylko zamknęłam oczy i zaśpiewałam mantrę Ong Namo Guru Dev Namo i poczułam to w sercu, że coś się dzieje, że tam coś jest. Ja jestem ze sobą w tym momencie. To mnie właśnie głównie zainspirowało do praktyki jogi Kundalini. To spotkanie z samą sobą.

Także moja pierwsza praktyka, była to praktyka likwidująca stres, też wzmacniająca nerki i nadnercza. Jest to dość powszechna praktyka, którą też możecie spróbować na kanale YouTube i na pewno często w innych moich różnych spotkaniach online, dlatego, że to była właśnie moja pierwsza praktyka, którą tak pokochałam i która pomogła mi naprawdę wtedy emocjonalnie, fizycznie, ale bardzo emocjonalnie. Ja w tym czasie miałam straszny stres. Nawet nie stres – traumę. Moje ciało drżało, a ta praktyka pomogła mi.

Pierwsze lata praktyki, czy pierwszy rok właśnie, od tego momentu, to był właśnie pierwszy rok zakochania się. Więc wszystko mi się podobało, czytałam dużo o jodze Kundalini, ale praktykowałam ją codziennie. Codziennie nowe mantry. Od początku praktykowałam 40 dni, czyli 40 dni ta pierwsza krija, następna, później medytacje i tak powolutku wciągałam się w ten temat.

Po roku wyjechałam na festiwal jogowy do Francji, gdzie spotykają się wszystkie osoby, które pasjonują się jogą Kundalini. Był to dla mnie dość specyficzny moment, dlatego, że byłam trochę zszokowana, bo, mimo że znałam jogę Kundalini już od roku, z własnej praktyki, ale nagle w jednym miejscu spotkałam tyle osób w turbanach, dziwnych ubraniach i można powiedzieć szczerze, że trochę się przestraszyłam. Trochę było to dla mnie dziwne, ale później przyzwyczaiłam się i zrozumiałam też, dlaczego tak jest. O tym opowiadam też w innych podcastach, także od razu już teraz odwołuję Was do podcastu o festiwalu jogi i o innych rzeczach w innych podcastach, w których o tym opowiadam.

Moja praktyka była coraz mocniejsza, chociaż była też bardzo trudna. Pierwszy rok praktyki jogi Kundalini był dla mnie ciężki. Tu motyle fruwały, ale było dużo płaczu, dużo złości.

O to często pytacie się mnie, czy to jest normalne, że po praktyce jogi Kundalini ja płaczę albo jestem zła, albo coś się dzieje, albo boli mnie ucho, czy noga. Muszę Wam powiedzieć, że tak. To jest normalne, ale to jest związane z tym, że my się oczyszczamy, że właśnie joga Kundalini jest tak niesamowitą praktyką, działającą na nas w bardzo szybkim czasie.

Moim zdaniem jest to bezpieczne. Chociaż o tym też mówię na innych podcastach – joga Kundalini jest bezpieczna, ale do tego trzeba też podejść bardzo twardo stojąc na ziemi.

Właśnie te wszystkie emocje były we mnie niesamowite. Ja po prostu pamiętam, jakby to była jedna wielka burza, ale nie zniechęcało mnie to, bo ja czułam, że po każdym takim impulsie, kiedy te emocje burzyły się, to ja byłam lżejsza. Cały czas coś mi się wyjaśniało, otwierało. Leczyłam się. Leczyłam swoje serce, leczyłam swoje kompleksy, blokady itd. To była niesamowita podróż. Nie mogę powiedzieć, że ona się skończyła.

Głównie pierwszy rok był taki najmocniejszy, jeśli chodzi właśnie o to oczyszczanie i każde następne było już trochę lepiej i łatwiej mi praktykować. Już znałam tę metodę i jakby byłam już troszkę oczyszczona z tych blokach, z tego wszystkiego, więc było mi dużo łatwiej. Chociaż, powiem Wam jeszcze szczerze, że nadal to się dzieje i nadal się oczyszczam, więc podejrzewam, że będzie trwało to przez całe moje życie, ale jakby inaczej na to teraz patrzę. Inaczej to widzę. Czuję, że to mi jest potrzebne i za każdym razem, kiedy mam jakieś takie emocje, które wychodzą, to od razu potrafię je złapać i czuję, wiem, dlaczego tak się dzieje, a nie inaczej.

Pytacie się mnie, dlaczego kocham jogę Kundalini? Joga Kundalini jest filiżanką kawy – moją poranną filiżanką. Czymś moim, bez czego nie wyobrażam sobie dnia. Mogłabym tutaj tak naprawdę sprecyzować, że to nawet nie joga Kundalini, tylko w ogóle praktyka jogi.

Mimo że tutaj opowiadam o jodze Kundalini i tutaj w naszym społeczeństwie mamy wiele rodzajów form jogi. Jedną z nich właśnie joga Kundalini. Tak naprawdę moim zdaniem można powiedzieć, że to joga. Czyli nieważne, czy praktykujesz ashtangę, czy to jest jimi joga, czy jaką Ty masz swoją metodę – najważniejsza jest Twoja codzienna praktyka. To stało się moim rytuałem. Czymś, czego nie opuszczam naprawdę. Nawet jeżeli jestem chora i źle się czuję, to chociaż te 3 minuty przysłowiowe mojej porannej medytacji, musi się zdarzyć.

Za co kocham jogę Kundalini? Za to, że jest to praktyka, w której spotykam siebie. O tym powiedziałam wcześniej – kiedy zamykasz oczy, kiedy nagle jesteś ze swoimi emocjami, kiedy możesz przy medytacji poczuć. Czasami jest trudno, czasami nie możesz wysiedzieć, czasami jest Ci smutno, jesteś zła i właśnie to jest piękne, że poznajesz siebie.

Ja kocham jogę Kundalini za to, że ona pomaga mi, poznać mnie samą. Pomaga mi zaakceptować mnie taką, jaka jestem, chociaż nie jest to łatwe i nie jest to szybkie, to dopiero niedawno tak się stało, że zaczęłam siebie akceptować. Joga Kundalini pomaga mi zrozumieć inne osoby, przebaczyć. Praca z czakrami – tutaj jest coś niesamowitego – joga Kundalini skupia się bardzo na pracy z czakrami, a to jest całe nasze życie. Pracując z wszystkimi czakrami, naprawdę możemy sobie zrównoważyć wiele aspektów w naszym życia, chorób, możemy wyleczyć się z różnych chorób fizycznych i takich emocjonalnych rzeczy. Za to kocham jogę Kundalini.

Dla mnie joga Kundalini to jest takie spotkanie. Nawet też mówiłam o tym kiedyś w innym podcaście o wierze. Dla mnie Bóg mieszka we mnie. Ja czuję tę miłość. Bóg dla mnie to jest miłość. Miłość taka bezwarunkowa, wyższa. Ja czuję właśnie, że jest we mnie. To poznałam dzięki jodze Kundalini. Ja to czuję.

Znowuż nie chcę Wam mówić tylko, że dzięki jodze Kundalini coś takiego poczujecie. Ja za to właśnie kocham jogę Kundalini, bo właśnie dzięki tej praktyce odkryłam to, celebruję to i myślę, mam nadzieję, że nigdy się tego nie pozbędę.

Pytacie się mnie też, czy tylko praktykuję jogę Kundalini teraz? Nie, nie praktykuję tylko jogi Kundalini – ja wychodzę ze szkoły ashtangi, jimi joga, bardzo lubię zajęcia pilates, chociaż to nie jest joga, ale ogólnie praca z ciałem zawsze była mi bliska. Do tej pory pracuję, praktykuję codziennie coś, więc joga Kundalini jest taką moją codziennym rytuałem, chociaż medytacja, moje mantry, ale też jak mam ochotę i to się zdarza kilka razy w tygodniu, jest Vinyasa Joga.

Ashtangę powiem szczerze, że w oryginalnej formie już nie praktykuję, dlatego że dla mnie była ona za męska. Tak ja to odczułam, jakby biła siebie, ale to pewnie związane jest z tym, jak ja do tej ashtangi podchodziłam. J sobie modyfikuję, chyba że jestem na wyjeździe jogowym z Moniką Balicką, z moją koleżanką joginką, która jest nauczycielką ashtangi. Prowadzimy wyjazdy często razem, więc wtedy chodzę do niej na zajęcia i czuję, że brakowało mi tego, ale na co dzień ją sobie modyfikuję.

Praktykuję też jimi jogę, która jest moim zdaniem odwrotnością do ashtangi. Jest taka bardzo miękka, ale nie jest łatwa. Bardzo lubię też jimi jogę. Ćwiczę właśnie zajęcia Pilates, czy Reformer. O tym może Wam kiedyś więcej opowiem. Ale to jest coś takiego, co lubię – praca z moim ciałem. Także nie tylko joga Kundalini, ale joga Kundalini jest zawsze na pierwszym planie, pierwsza rzecz, o której pomyślę, o której nie zapomnę.

Co z nauczycielem? Też często pytacie mnie o to, czy ja mam nauczyciela, jako że ja jestem nauczycielką, czy nadal potrzebuję nauczyciela? Moim zdaniem każdy potrzebuje nauczyciela, dlatego, że nauczyciel, tak, jak nauczyciel, jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości, pytania, to zawsze możesz zgłosić się do swojego przyjaciela, zapytać i on Ci w tym pomoże.

Tutaj, bardzo Was proszę, żebyście podchodzili do Waszych nauczycieli z  dystansem. Ale w jakim sensie? Bardzo łatwo jest nam wpaść jak śliwka w kompot. Nam się wydaje, że ten nauczyciel, to już jest niesamowity, że jest po prostu najlepszą osobą na świecie. Wiele osób niestety rozczarowuje się, bo później okazuje się, że ci nauczyciele nie są tacy idealni. Pamiętajcie, że nauczyciele są tak jak my, osobami ludzkimi, z własnymi problemami. Często wydawać by się mogło, że nam pomagają. Nam się wydaje, że są idealni, ale naprawdę nie są idealni. Ja też nie jestem idealna, skoro jestem nauczycielką jogi Kundalini i wiele Was ze mną praktykuje, powinnam być idealna, a ja idealna nie jestem. Więc nikt z nauczycieli nie jest idealny.

Niedawno, teraz na bieżąco jest ta historia z naszym nauczycielem. Można by powiedzieć, że naszym, bo to jest osoba, która przywiozła jogę Kundalini ze wschodu z Yogi Bhajanem. Myślę, że zrobię na ten temat osobny podcast, jeżeli macie ochotę, ale jest też dużo takich teraz rzeczy, które wychodzi niedobrym o Yogi Bhajan. Wiele osób, które były tak właśnie związane z Yogi Bhajan, uważało jego za ich nauczyciela, chociaż on już teraz nie żyje, ale nadal takiego duchowego nauczyciela, są bardzo rozczarowani. Moim zdaniem właśnie wynika to z tego, że te osoby 100% polegały na tym nauczycielu. Oczywiście tak powinno być, ale tak nie jest.

Nie polegajmy 100%. Bądźmy zawsze twardo na Ziemi. Przefiltrujmy wszystko to, co mówi nasz nauczyciel. Przefiltrujcie też wszystko to, co mówię ja i inni nauczyciele. Dlatego, że nauczyciel jest dla nas do tego, żeby nas inspirować, aby wyprowadzić nas z ciemności w jasność.

O tym mówiłam też kiedyś guru. Guru to jest właśnie wyprowadzana z ciemności w jasność, ale najważniejszy nauczyciel jest w Tobie. Twój wewnętrzny głos, Twoja intuicja, więc zwróć na to uwagę i posłuchaj przede wszystkim siebie, co Ci mówi, co Ci podpowiada.

Czasem potrzebujemy nauczyciela, aby na głos nam powiedział coś, ale okazuje się później, że w środku mamy inną odpowiedź i to jest ta właściwa odpowiedź. Także sugeruję Tobie, żebyś znalazł, żebyś znalazła swojego nauczyciela, ale też słuchaj swojego wewnętrznego nauczyciela. To jest Twój najlepszy nauczyciel.

Pytacie – kto jest moim guru. Nie mam  osoby fizycznej i tutaj powiem jeszcze raz, powtórzę się, mój guru to jest miłość w środku we mnie. Czyli to połączenie ze mną. Oczywiście mogłabym powiedzieć, jest wiele nauczycieli. Mam nauczyciela, od którego uczę się w Portugalii Shiv Charan. Są też inni nauczyciele. Moja ukochana nauczycielka z Izraela Symet i wiele wiele innych.

Moim nauczycielem jest też mój partner Krystian, który nie rozumie akurat języka polskiego, nigdy tego nie usłyszy, ale tak naprawdę jest moim nauczycielem, chociaż on nigdy nie praktykował jogi ani jogi Kundalini. Jest niesamowity, bo tak jak słucham go czasami, to aż nie mogę się nadziwić, że jest, tak zbalansowany, zrównoważony i wcale nie praktykuje jogi. Mogłabym powiedzieć tak, jest moim nauczycielem guru, w jednym w jakimś tam aspekcie.

Na pewno moimi nauczycielami są moi rodzice, od których dużo się nauczyłam. Moim nauczycielem jest też moje dziecko, moi przyjaciele. Tak naprawdę wszyscy dla siebie jesteśmy nauczycielami, tylko musimy otworzyć oczy i otworzyć nasze serca i posłuchać. Nie zawsze wszystkiego, bo nie zawsze z wszystkim się zgodzimy, bo nauczyciel też nie jest od tego, żeby wiedział wszystko na 100%, tylko właśnie, aby się zainspirować.

Tak naprawdę, bo echo głosu nauczyciela, tak można to powiedzieć, to Ci pokaże Twój wewnętrzny głos. Czyli właśnie mi się wydaje, po to jest nauczyciel.

Jakie mam dla Was porady?

Pytacie się często, co bym Wam poradziła, jeżeli dopiero rozpoczynacie jogę Kundalini?

Jeżeli rozpoczynasz ją, to przede wszystkim otwórz się na to, miej otwarte serce, nie bój się. Z takich praktycznych przyziemnych rzeczy jest, no to warto znaleźć jakąś grupę, z którą praktykujesz, nauczyciela na początku.

Tutaj zapraszam Cię do mojej grupy Yoga z Agą na Facebooku. Zapraszam Cię do Satnam Clubu, gdzie praktykujemy jogę Kundalini raz w tygodniu online, ale na żywo. Jest to grupa, która już istnieje od roku, a w tym momencie mamy 10 marca 2020. To są takie praktyczne rzeczy.

Tak naprawdę bądź otwarty, bądź otwarta na to. Zamiast czytać tyle o jodze Kundalini, bardziej skup się na praktyce, bo naprawdę jogę Kundalini poznasz na swojej skórze, na tym, jak się czujesz. Możemy czytać o tym teorię i w ogóle, ale tak jak mówił Pattabhi Jois, nauczyciel jogi ashtangi, 99% jest to praktyka, a 1% jest tylko teoria. Bo tylko wtedy naprawdę ją zrozumiemy.

Co zrobić, jeśli już rozpoczęliśmy praktykę jogi Kundalini i chcemy ją kontynuować? No to już zaczęłaś, wiesz, co się dzieje, wtedy znajdź sobie praktykę taką, którą będziesz wykonywać przez następne 40 dni. To jest moja sugestia, moja rada, bo wtedy będzie Ci łatwiej zaobserwować, co się dzieje z Tobą, czyli nie zmieniaj praktyki codziennie, ale zrób sobie tę samą praktykę przez minimum 40 dni i obserwuj, co się dzieje. Mając fajnego nauczyciela, czy grupę możesz to z nimi skonsultować, powiedzieć o swoich rzeczach. Moim zdaniem jest to bardzo duży plus. Taki proces, który obserwujesz. Tutaj sugeruję też pisanie dziennika swojej praktyki. Dla samej siebie, czy dla samego siebie.

Co zrobić, gdy zaczniemy wątpić? Tak, będą też takie momenty, kiedy po tej euforii początkującej, bo na początku nam się wydaje, że: „Wow. Super!”, a potem nagle przychodzi taki moment, kiedy nie chce nam się, kiedy np. tak jak teraz są problemy z Yogi Bhajanem. Tyle osób odchodzi od jogi Kundalini. Wystarczy jakaś taka jedna rzecz, chociaż tak naprawdę powiem Wam jeszcze jedno, ale o tym nadrobię w innym podcaście, tak jak obiecałam.

Yogi Bhajan to nie jest joga Kundalini. Oczywiście, dzięki Yogi Bhajanowi my znamy tę jogę Kundalini, ale jeżeli praktykujesz jogę Kundalini, to praktykujesz jogę Kundalini. Nie praktykujesz jogi Bhajana. Więc naprawdę nie powinniśmy się zniechęcać, bo każdy, kto spróbował jogę Kundalini, wie o tym, że ona jest niesamowita. Przykro byłoby mi i wszystkim innym pewnie osobom, gdybyśmy tylko zrezygnowali, dlatego że ktoś postąpił źle.

Oczywiście nie zgadzam się z tym, co on zrobił, ale to nie zabiera mi możliwości praktyki mojej jogi Kundalini. Joga Kundalini była już wcześniej przed Yogi Bhajanem. Yogi Bhajan wiem, też nauczał nas i mimo wszystkich tych swoich rzeczy, które zrobił źle, miał też tę predyspozycję jako naprawdę dobrego nauczyciela, więc nam tę jogę dobrze przekazał. Ale o tym, tak, jak obiecałam wcześniej, będzie osobny podcast.

Więc kiedy wątpisz, to znowuż zgłoś się do swojej grupy, zgłoś się do swojego nauczyciela, skonsultuj z nimi i nie przerywaj. Czyli są takie dni, kiedy nie będzie Ci się chciało, kiedy poczujesz, że nie, to wtedy nie przerywaj, tylko praktykuj nadal, chociażby gdyby ta praktyka miała być króciutka. Gdybyś miała tylko usiąść, czy miał na macie przez 3 minuty nawet tylko zaśpiewać mantrę Ong Namo Guru Dev Namo, ale nie zniechęcaj.

Tu jest moja najważniejsza rada: w momencie, kiedy czujesz, że chcesz przerwać, to nie przerywaj, tylko powiedz sobie: „Zrobię to w momencie następnego dnia lub wtedy, kiedy poczuję, że jest fajnie”. Czyli nie przerywajmy, kiedy się źle czujemy. Taka jest moja rada z wszystkimi rzeczami, na które coś sobie tam postanowimy, żeby właśnie w tych momentach tego nie zakańczać.

Mój podcast teraz zakończę jeszcze raz tym – joga Kundalini, czy praktyka jogi, jeżeli stanie się Twoim rytuałem, to zmieni Twoje życie na pozytywne. To nie oznacza, że będziesz to życie miał tylko piękne, różowe i będziesz cały czas szczęśliwa i piękna i żyła jak w bajce. Nie. Będą też trudne dni, ale będzie Ci dużo łatwiej te dni przejść, zrozumieć, przebaczyć, zaakceptować. Dlatego też wydaje mi się, że takie narzędzie, którym jest joga, joga Kundalini, bardzo życzę sobie tego i życzę Wam wszystkim, aby każdy miał możliwość spróbowania i tak naprawdę poczucia. Nie tylko tej praktyki fizycznej, ale właśnie tej w środku. Poczucia spotkania się ze sobą. Bo to nam daje joga. Joga to jest połączenie naszego ciała, oddechu, naszego serca, czyli wszystko w jedność. Spotykamy się ze sobą.

Dziękuję Wam za uwagę. Dajcie mi znać, czy chcecie podcast o Yogi Bhajanie i o moich przemyśleniach o nim. Wtedy Wam go nagram.

Dziękuję!

Do zobaczenia, do usłyszenia w następnym podcaście Akademia Kundalini Jogi z Agą.

Sat Nam

Aga Bera

 

 

Nie ma tu jeszcze komentarzy...

Skomentuj!

Sign in to the workshop: Journey Through the Chakras
Yes, I want to join the workshop.
Thank you. Your registration came to me. Now I'm asking you for confirmation. Please check your mailbox.
Thank you. Your registration came to me.
Zapisz się na warsztaty Podróż po Czakrach - Warszawa
Tak, Zapisuję się
Dziękuję,cieszę się, że weźmiesz udział w warsztatach
Zapisz sie na warsztaty podroz po czakrach - Poznan
Tak, chcę zapisać się na warsztaty
Thank you. Your registration came to me. Now I'm asking you for confirmation. Please check your mailbox.
Dziękuję, Bierzesz udział w warsztatach: Podróż po Czakrach w Poznaniu
Zapisz się na warsztaty Pokochaj siebie - Warszawa
Tak, Zapisuję się
Dziękuję,cieszę się, że weźmiesz udział w warsztatach
Zapisz sie na warsztaty pokochaj siebie - czakra serca - Poznan
Tak, chcę zapisać się na warsztaty
Thank you. Your registration came to me. Now I'm asking you for confirmation. Please check your mailbox.
Dziękuję, Bierzesz udział w warsztatach
Zapisz sie na Wakacje z jogą we Włoszech, maj - czerwiec 2018
Dziękuję, Twój formularz został wysłany
Chcę otrzymać szczegółowe informacje o kursie online Podróż po czakrach
Dziękuję, Twój formularz został wysłany
Wyrażam zgodę na przetwarzanie powyższych danych w celu otrzymywania newslettera.
Wyrażam zgodę na otrzymywanie innych informacji marketingowych.
Newsletter

Pozostań ze mną w kontakcie, zapisz się do mojego newslettera z inspirującymi artykułami o jodze i jogowym stylu życia.