Odcinek 1: Moja Jogowa historia | Aga Yoga
4251
post-template-default,single,single-post,postid-4251,single-format-standard,bridge-core-1.0.4,cookies-not-set,qode-listing-1.0.1,qode-social-login-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,footer_responsive_adv,qode-child-theme-ver-12.1.1510928927,qode-theme-ver-18.0.7,qode-theme-bridge,bridge-override,wpb-js-composer js-comp-ver-5.7,vc_responsive
 

Odcinek 1: Moja Jogowa historia

Odcinek 1: Moja Jogowa historia

Witam Cię na moim podkaście “Akademia Kundalini Jogi z Agą”.

Jest to mój pierwszy podkast, dlatego postanowiłam, że opowiem o początkach – jak to się stało, że zaczęłam praktykować jogę, jogę kundalini. Jak to się stało, że zaczęłam żyć jogowym stylem życia.

Podkast znajdziesz na platformach:

Spotify 

Wersja tekstowa podkastu:

Jogę spotkałam lub można powiedzieć, że joga spotkała mnie jeszcze na studiach, kiedy studiowałam w Poznaniu. Mieszkałam wtedy razem z koleżankami i pamiętam, że jednego dnia jedna z moich współlokatorek zostawiła książkę o hatha jodze na stole. I ja zobaczyłam tę książkę i bardzo zainteresowałam się okładką. Na okładce była kobieta, która w niczym nie przypominała modelek – kobiet, które widziałam w magazynach modowych. To była normalna, ale bardzo zadbana i zdrowo wyglądająca kobieta. Zainteresowało mnie to ogromnie – dlaczego tak wygląda, co ona takiego robi i zajrzałam do książki. W książce zobaczyłam pozcyje, asany, każda z nich miała dziwną nazwę – np. nazwy zwierząt: kobra, kot, pies z głową w dole. Bardzo mnie to zdziwiło i zainteresowało jeszcze bardziej. Postanowiłam, że wypróbuję te wszystkie pozycje.

***

W tym samym czasie pracowałam, dorabiałam sobie jak większość studentów. Pracowałam w drukarni i musiałam chodzić do pracy bardzo wcześnie. Zmiana rozpoczynała się o szóstej rano, więc ja, mieszkając na drugim końcu miasta, musiałam wstawać przynajmniej o piątej, żeby dojechać na czas. Ale postanowiłam, że chcę spróbować tej jogi z książki. Nie wiem dlaczego, ale już wtedy pasowała mi najbardziej praktyka poranna, więc zamiast o piątej zaczęłam wstawać o czwartej trzydzieści.

I stało się. Od tego momentu – pierwszego momentu mojego spotkania z jogą – poczułam płynącą we mnie energię. Wiem, że nie robiłam tych pozycji prawidłowo. Mało tego, nawet nie wiedziałam jak oddychać. Oddychałam normalnie i już wtedy poczułam, że coś się dzieje, że energia poszła. I tak się zaczęło. Każdego dnia wstawałam coraz wcześniej, bo pozycji do wykonania przybywało i czułam, jakbym fruwała nad ziemią. Tak jak niektórzy mówią, jak są zakochani albo są na haju, to ja tak właśnie czułam się po jodze.

Kilka dni później postanowiłam, że zmieniam mój styl życia! Nie mogę chodzić na imprezy. Nie mogę chodzić późno spać, bo muszę być wypoczęta na poranną praktykę. I pamiętam też, że moje współlokatorki i znajomi ze studiów dziwili się, bo spotykałam ich w tramwaju, kiedy jechałam do pracy, a oni wracali z imprez.

I tak się rozpoczęła moja przygodą z jogą.

***

Wtedy w Poznaniu, w Polsce, nie było studiów jogi. Nie mieliśmy nawet takiego dostępu do internetu, jaki jest teraz. Dostęp możliwy był tylko w kafejkach internetowych czy na uczelniach. Czekaliśmy w kolejce na moment, kiedy mogliśmy dołączyć się do sieci i przeglądać strony internetowe. I nawet nie wiem, czy wtedy były w internecie strony poświęcone jodze – nawet ich nie szukałam. A na pewno nie było kanałów You Tube, Facebooka i wszystkich innych portali, które są teraz i gdzie można szybko znaleźć informacje o jodze.

Kilka lat później, po mojej amatorskiej, domowej jodze, spotkałam moją pierwszą nauczycielkę jogi – Susanne Finoki. Uczyła ashtangi jogi. Ja nie szukałam ashtangi tylko tak się stało, że poznałam tę nauczycielkę. I moją motywacją było po prostu chodzenie na jogę i nauczenie się jej. A że akurat trafiłam na ashtangę, to była to moja praktyka. I tak rozpoczęła się moja przygoda z ashtangą, którą pokochałam od razu i byłam bardzo do niej przywiązana. Cały dzień był podporządkowany jodze. Jednak po jakimś czasie zauważyłam, że czegoś mi brakuje. I nie znajdowałam tego w jodze ashtandze a czułam, że chcę czegoś więcej. Czułam, że chcę zagłębić się w jogę, zagłębić się w siebie i nawet nie wiedziałam, co to jest, czego mi brakuje.

Pamiętam, że zapytałam Susanny i ona powiedziała, że prawdopodobnie jestem już w następnym etapie, kiedy potrzebuję większego połączenia się ze sobą. Ale ja nadal nie wiedziałam, jak mam to zrobić. Wtedy już miałam internet. I jakoś przypadkiem natknęłam się na jogę kundalini – tylko poprzez internet i oglądanie stron www. Nawet nie spróbowałam tej jogi – ani jednej pozycji, ani jednej medytacji – i tylko poprzez czytanie o niej wiedziałam, że to jest moja joga. Coś mnie do niej przyciągnęło.

Niestety w tym samym czasie miałam małe dziecko, mój syn dopiero co się urodził i nie miałam możliwości, aby wyjechać na jakikolwiek kurs czy warsztaty. Wtedy mieszkałam już w Danii, w Kopenhadze i tutaj nie było szkół jogi kundalini, więc nie było dla mnie możliwości, aby to wypróbować.

Pamiętam, jak pisałam maile do różnych nauczycieli w Polsce, którzy już uczyli jogi kundalini i zadawałam im pytania na temat tej jogi. Dlatego teraz nie dziwię się, kiedy Wy piszecie do mnie, bo takie same pytania miałam wtedy.

***

Minęło kilka lat. Mój syn był już starszy, a moje życie układało się zupełnie inaczej niż chciałam. Rozstałam się z mężem, ojcem mojego syna i był to dla mnie bardzo ciężki okres. To rozstanie było trudne – bardzo trudne, jak całe moje małżeństwo. Było połączone z agresją, przemocą, więc bardzo dużo czasu potrzebowałam, aby w ogóle z tego wyjść, aby poczuć moją siłę. Moje małżeństwo podcięło mi skrzydła i nie mogłam poznać mojej wartości. Praktyka jogi bardzo pomogła mi w tym, aby odnaleźć siebie. I kiedy już myślałam, że jestem na dobrej drodze, to wtedy wplątałam się w inny związek. Nowy związek, który na początku wydawał mi się wspaniały, z cudownym i dobrym mężczyzną, po krótkim czasie okazał się być powtórką z mojego małżeństwa.

Znowu przemoc. Nawet jeszcze gorsza niż za czasów małżeństwa. Wydarzyła się niesympatyczna sytuacja – powiem, że nawet tragiczna sytuacja – kiedy mój partner zaatakował mnie. Nigdy wcześniej nie mówiłam o tym publicznie i jest to dla mnie trudne, ale chciałam, żebyście wiedzieli. Ta sytuacja, ten wypadek – bo wierzę, że to był wypadek – mogło się to dla mnie skończyć dramatycznie. Na szczęście, dzięki opiece moich Aniołów, w które wierzę, udało mi się uciec i zakończyć związek.

Znów bardzo ciężki dla mnie okres. Nie tylko spowodowany zakończeniem związku, ale też przez zetknięcie się z taką agresją wymierzoną we mnie. Nie mogłam długo dojść do siebie. Próbowałam wspomóc się ashtangą i medytacją i nic mi nie pomagało. Wybrałam się do lekarza, który przepisał mi leki uspokajające, dlatego że nawet nie potrafiłam uspokoić mojego ciała – ciągle drżałam i cierpiałam na bezsenność. A leki miały mi pomóc opanować ciało, bezsenność i strach. Ale chyba z powodu, że byłam już joginką i byłam świadoma swojego ciała, po zażyciu ¼ zapisanej dawki, nie czułam się sobą. Czułam się, jakbym była obok swojego ciała a nie w sobie. I chyba po dwóch czy trzech dniach zażywania lekarstw, miałam ich dość. Nie mogłam funkcjonować w roli mamy. Mój syn był pod moją opieką, a ja nie czułam się na siłach, aby się nim opiekować, bo sama nie byłam sobą – byłam obok siebie. I ten stan był nie do zaakceptowania.

I wtedy pojawił się mój kolega, który akurat rozpoczął praktykę jogi kundalini (to był pierwszy kurs jogi kundalini w Kopenhadze) i szczegółowo opowiadał mi o tym kursie i jaka to jest niesamowita praktyka. I ja sobie przypomniałam, że przecież to jest ta joga, którą ja kiedyś znalazłam i w której się zakochałam. To było jak światełko w tunelu, za którym postanowiłam iść. Podjęłam decyzję, że odstawiam lekarstwa, ale na to miejsce wypróbuję jogę kundalini. Znalazłam na You Tube praktykę na zlikwidowanie stresu. I spróbowałam.

A jak spróbowałam to się zakochałam kompletnie i bez pamięci. Poczułam się rewelacyjnie! Cały stres, całe to drżenie we mnie i niepokój zniknęły jak ręką odjął – od razu, po pierwszej praktyce. Poczułam, że to jest to. Od tego momentu nie przerwałam  praktyki. Tyle lat minęło od tamtego czasu, a ja codziennie staję na macie i praktykuję.

***

Na początku miałam takie fale – najpierw uniesienie, miłość od pierwszego wejrzenia, wszystko widziałam na różowo. Był wtedy listopad – szaro, buro, deszcz padał, zimno – a ja wychodziłam z domu i wszystko wydawało mi się piękne, różowe i czułam, jakbym leciała nad ziemią. I tak przez kilka tygodni. Potem przyszły momenty kryzysu – to normalne, kiedy jest się w procesie oczyszczania, a ja w nim byłam głęboko. Cały czas była we mnie ta sytuacja ataku na mnie – to we mnie było i wychodziło stopniowo. Więc były momenty kryzysu, kiedy wydawało mi się, że nie dam rady, ale się nie poddawałam.

Pamiętam jak dziś – te moje złości, moje emocje, płacze. Po praktyce czułam się jak w niebie, a za kilka minut wpadałam w złość, krzyczałam, uderzałam pięścią w stół, dlatego że wychodziła ze mnie złość. Dlatego teraz jak pytacie czasami, czy to jest normalne, że macie takie emocje, to potwierdzam: tak, to jest normalne. I obiecuję, że one mijają. Bo te emocje tak z nas mocno wychodzą, że reagujemy w taki a nie inny sposób. To jest proces oczyszczania. Mój trwał rok. I w tym czasie miałam fale i burze emocjonalne. W miarę regularnej praktyki to się zmieniło. Teraz jest zupełnie inaczej. Praktykuję regularnie pod okiem moich nauczycieli. Zrobiłam kursy nauczycielskie kundalini jogi pierwszego i drugiego stopnia, cały czas sama się kształcę i uczę Was. Jednak sama jestem uczennicą i mam mojego nauczyciela, który pomaga mi w moim procesie.

I do dziś zdarzają mi się sytuacje, kiedy emocje wychodzą, bo taki proces nie kończy się po tygodniu, dwóch czy po roku – on trwa całe życie. Moja praktyka jest w ciągłym rozwoju. Nie wiem, co mi przyniesie, ale wiem, że jest to praktyka mojego życia.

***

Dzięki jodze kundalini nie tylko poczułam moją wartość i nauczyłam się kochać siebie, ale też przebaczyłam. I wcale nie było to łatwe – to też był proces. Jak się domyślacie proces trudny dla mnie, dlatego że po tych wszystkich zdarzeniach, które mi się przytrafiły, odpuścić i przebaczyć było trudno. Jednak dałam radę. A dzięki praktyce jogi kundalini było to możliwe. Dowiedziałam się też o sobie tylu rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Niektóre dotyczyły mojego dzieciństwa, rodziców i mojego brata, z koleżankami i miały wpływ na moje życie jako dorosłej kobiety. Nagle potrafiłam je wszystkie zrozumieć, wytłumaczyć sobie i odpuścić. To wszystko dzięki jodze kundalini.

Dla mnie joga kundalini jest moją osobistą terapią.


Ten podkast przygotowałam po to, aby opowiedzieć Ci, jak to było ze mną, jak rozpoczęłam praktykę jogi kundalini. Ciekawa jestem, jak Ty rozpoczęłaś praktykę tej jogi?

W innych podkastach opowiem więcej o jodze kundalini – o jej historii, jej elementach. Zagłębimy się w różne tematy, które mam nadzieję zainteresują Cię.

Zapraszam Cię do moich kolejnych podkastów “Akademii Kundalini Jogi z Agą”

Dziękuję, Sat Nam.

No Comments

Post A Comment